Kolejny miesiąc w Stanach! Jedenaście miesięcy w Stanach za mną. Ostatnio w końcu nastał taki spokój, brak stresu, przygotowań do świąt i innych imprez. Zwykły miesiąc. Chociaż jakieś przygody zawsze się trafią :)
Jak już o przygodach mowa, to po raz drugi miałam 'przyjemność' skorzystać z usług lekarza w USA. Tym razem trafiłam do Emergency Room, czyli odpowiednika naszego polskiego pogotowia.
Dostałam fatalnej reakcji alergicznej po wizycie w SPA. Jeśli ktoś wyobrażał sobie kiedyś uczucie przykładanego żelazka z parą do twarzy, to właśnie mniej więcej z czymś takim zmagałam się tydzień, aż postanowiłam, że bez lekarza nie wytrzymam. Na szczęście poprawa była szybka i wszystko wróciło do normy.
W styczniu, szkoła do której chodzi Sabrina (moja podopieczna), organizowała wieczór na łyżwach. Wybrałam się razem z moją koleżanką i oczywiście zabrałam młodą. Kiedy Sabrina dawała już sobie radę na lodzie sama, mój instynkt Au Pair nie dał za wygraną i zabrałam się za naukę jazdy na łyżwach małego chłopczyka, którego tata niestety stał poza lodowiskiem, bo jak sam powiedział 'nie miał pojęcia jak jeździć' :)
21 stycznia w Stanach obchodzone jest święto na cześć Martina Luthera Kinga. Moje dzieci miały z tej okazji wolne od szkoły. Jest to bardzo ważna postać w historii Stanów Zjednoczonych i muszę przyznać, że spodobało mi się jaką uwagę przyłożono do celebracji tego dnia w szkołach. Moje bliźniaki przez dobry tydzień przynosiły do domu co raz to nowe ciekawostki na temat tej postaci, uczyli się piosenek i opowiadały jak ważny jest M.Luther King.
Prace plastyczne to zawsze frajda, ale niestety trochę z tym bałaganu. :)
Ostatnio moje weekendy tutaj wyglądają bardzo podobnie. Zaczynając od Starbucks, kończąc na typowej amerykańskiej sieciówce Wendy's.
O proszę: Wendy's
 
I tutaj też Wendy's :)
Pogoda nie zachęca żeby pojechać do Nowego Jorku czy w jakiekolwiek inne miejsce. Dlatego z niecierpliwością czekam na wiosnę! Był u nas nawet zapowiedziany dwudniowy snow storm, więc odwołano szkołę. Ile śniegu spadło? Nic! Dosłownie, ani płatka! Tak czasem wygląda w Stanach panika na temat pogody. Co prawda słyszałam o mrozach jakie nawiedziły Chicago, ale w moich okolicach było to do zniesienia. Kilka dni temu za to przyszło do nas jakieś króciutkie ocieplenie i przez dwa dni mieliśmy po ok. 16/18*C. Zabrałam więc moich chłopaków na pierwszy spacer w tym roku. Wiosno, czekamy!
Mamy już powoli dość zimy. :( Wiosno, czekamy na ciebie!
Zaczynałam mieć powoli za dużo wolnego czasu, czego nie lubię. Postanowiłam więc, że czas zacząć siłownię, jak to na Au Pair w Stanach przystało :D Po powrocie do domu sauna, ogarnięcie kilku spraw i moje 6 godzin znika w mgnieniu oka!
Na początku lutego w USA odbywały się rozgrywki Super Bowl. Jestem ostatnią osobą, która znałaby zasady tego sportu, ale razem z całą Host Family, dzielnie oglądałam! Liczy się sama atmosfera! Z tego co słyszałam, wielu ludzi nie ma pojęcia o co chodzi w grze, ale spędza ten czas z rodziną i znajomymi, żeby poczuć ten amerykański klimat.