Grudzień miesiącem podsumowań. W moim przypadku tym razem grudzień to dziewiąty (!) miesiąc, który spędzam w Stanach. Refleksja jest jedna – na pewno była to jedna z najlepszych decyzji w moim życiu.
W listopadzie odwiedziła nas rodzina hostki z Arizony. Albo miałam wolne, albo nagle wszyscy pakowaliśmy się w minivana i gdzieś jechaliśmy. Szalony czas, ale spędzony w świetnym towarzystwie. Jakiś czas temu wybrałam się w końcu po raz pierwszy do polskiego sklepu. Wycieczka do raju! Szyld o nazwie 'Biedronka' tylko wywołał uśmiech na twarzy.
Mieliśmy też już pierwszy snow storm. Śnieg mnie jeszcze nigdy tak nie zaskoczył! Zrobiłam sobie drzemkę kiedy moje bliźniaki pojechały do szkoły. Zasłaniając okna, na zewnątrz nie było płatka śniegu. Obudziłam się po dosłownie dwóch godzinach, a za oknem zobaczyłam 30 cm białego puchu! W momencie kulminacyjnym śniegu było aż 40 cm.
W związku z tym autobus powrotny z chłopakami był spóźniony 3,5h! W domu byłam tylko ja z hostką (host i Jego siostra utknęli w pracy), więc zmobilizowałyśmy siły i walczyłyśmy ze śniegiem odśnieżając ile się dało. Na szczęście była to jednorazowa akcja, śnieg stopniał i już się nie pojawił. Mam nadzieję, że zima w New Jersey będzie dla mnie łaskawa!
W ciągu ostatniego miesiąca świętowaliśmy Thanksgiving. My ten dzień spędziliśmy u babci. Każdy był odpowiedzialny za przygotowanie czegoś. Ja zajęłam się ciastami. Nieodłączny element to oczywiście indyk. Jedzenia do wyboru, do koloru. Było nas aż siedemnastu, więc dom pełen ludzi, ale lubię spędzać czas z całą rodziną w ten sposób.
Bliźniaki, którymi się zajmuję obchodziły 5 urodziny. Jednym z prezentów było Nintendo. Fun mają nie tylko dzieciaki! Wieczorami, kiedy młodsi kładą się spać, ja z resztą 'starszych' zasiadamy z padami w ręku i potrafimy grać do nocy.
Jakiś czas temu wspominałam, że nie umiem pływać i zapisałam się na lekcje. Tak więc moje małe marzenie się spełniło! Nauczyłam się pływać! Nadal nie jest idealnie, ale teraz przynajmniej nie będę się bać, że pójdę prosto na dno ;)
Już w zeszłym miesiącu zaczęłam przygotowania do świąt. Celem było skompletowanie i wysłanie paczki świątecznej do Polski. Czy dojdzie na czas to zagadka, ale cieszę się, że udało mi się to zorganizować. Wczuwając się w klimat świąt, staramy się z rodzinką oglądać przynajmniej jeden film świąteczny tygodniowo. W całym domu oraz na zewnątrz mamy dekoracje. W Stanach oczywiście można było znaleźć udekorowane domy już dużo wcześniej. Niektórzy naprawdę wkładają w to wiele serca... i pieniędzy!
W jedną sobotę pojechałam z hostką i dziećmi na jarmark świąteczny. Ja sama i trójka dzieci na lodowisku? Dlaczego nie! :D Innym razem znowu, całą rodziną poszliśmy spotkać się z Mikołajem. Święta czuć już z każdej strony! Prezenty gotowe, pozostało tylko poczekać kilka dni!
Niedługo koniec roku, więc wszystkim, którzy zastanawiają się nad wylotem do Stanów, lub odkładają to 'na potem', życzę podjęcia decyzji na TAK, bo to naprawdę przygoda życia!