Trudno opisać w jednej wiadomości to, jak czuję się będąc w Chinach. Przed wyjazdem sporo czasu poświęciłam, na przygotowanie się na pobyt wśród ludzi innej kultury, a mimo tego i tak przeżyłam szok kulturowy jak stąd do Wrocławia.    To niesamowite, że każdego dnia kolejna, całkowicie nowa rzecz mnie zaskakuje! I tak oto, o ile będąc w Stanach Zjednoczonych dosyć szybko udało mi się przyzwyczaić do nowej rzeczywistości tak tutaj, do tej pory nie jestem pewna czy już rozumiem tutejsze mechanizmy postępowania...
Nie mniej, nie minął miesiąc odkąd tu przyjechałam a już udało mi się spełnić moje marzenie: Wielki Mur Chiński zdobyty!

Jest świetnie. Tylko mała strasznie rozpieszczona.. ale pracuje nad tym. Rodzina bardzo ciepła. Szczególnie babcia i to małżeństwo. Czyli brat moje Host Mum z żoną. Okolica piękna.

大家好!

Mówię po Chińsku! Oczywiście nie za dobrze, a raczej 'za niedobrze' , ale nie można powiedzieć, że nie mówię! Pałeczkami już śmigam, wyjadam ryż co do ziarenka 🥢do tego coraz lepiej rozumiem Chińczyków i coraz więcej podobieństw widzę między naszymi narodami. W Nanjing mieli inwazję Japończyków, zrobili im tu rzeź. Jak byłam w muzeum upamiętniającym to wydarzenie, to miałam przed oczami Oświęcim. Poza tym byłam na obrzeżach miasta i próbowałam wiejskiej tradycyjnej kuchni.

Host mama jest przecudowna, host tata też bardzo gościnny, oboje są bardzo otwarci, życzliwi i wydają się bardzo szczerzy. Jestem absolutnie zachwycona nimi i bardzo się wzruszyłam tym, jak mnie przyjęli.