Elegancki urok wielkich miast, wyrastające z pogańskich obyczajów uroczystości dożynkowe, przepych kultury i sztuki, czy niewzruszone piękno ogromnych lasów od dawna przyciągają rzesze au pair z Polski.

 

Niemcy to kraj klaustrofobicznego piękna katedr i najwybitniejszych filozofów, śmietanki klasycystycznych kompozytorów oraz współczesnego industrializmu, geniuszu Goethego i nowatorskiego teatru Brechta.

 

To wszystko możesz przeżyć, będąc au pair w Niemczech i birąc udział w licznych spotkaniach organizowanych przez naszego niemieckiego partnera. Możliwy jest pobyt u rodziny goszczącej w wybranym przez siebie regionie. Jednak pamiętajcie, że najważniejsze jest to, abyście wspólnie do siebie pasowali.

 

 

 LISTY  I  OPINIE  NASZYCH  AU PAIR:

 

Witam, nazywam sie Angelika, moja przygoda z au pair rozpoczęł sie niedawno, bo zaledwie dwa miesiące temu, namiary na biuro znalazłam w internecie, jeden telefon i długa rozmowa potwierdziły tylko moja decyzję o wyjeździe do Niemiec. Trafiłam do badzo miłej rodzinki w okolice Kolonii. Pod opieką mam dwójkę dzieci Maję 6 lat i Thomasa 4 latka. Moje obowiązki nie są ciężkie,  wręcz przyjemne bo nieml cały czas bawię się z nimi. Wszystkie wieczory jak na razie mam wolne więc mogę spacerować po mieście. Po dwóch tygodniach mojego pobytu odbyło się pierwsze spotkanie w innymi okolicznymi au pair. Nawiązałam wiele znajomości z dziewczynami m.in. z Brazylii, Meksyku, Grecji, Włoch i Kanady. Obecnie rozpoczynam kurs językowy, tam trzy razy w tygodniu mam z nimi kontak. Po kursie często chodzimy na pizzę lub lody, a czasami wieczorem robimy wypady do kina. Jak na razie pobyt w Niemczech to dla mnie super wakacje !!!

Angelika, lipiec 2013

 

Długo myślałam o tym,żeby wyjechać z Polski i poznać kulturę innego państwa. Udało mi się dzięki programowi Au Pair. Zgłosiłam się do biura, które umożliwiło mi znalezienie rodziny mogącej spełnić moje plany w zamian za drobną pomoc w domowych obowiązkach. Tak więc pewnego dnia rozpoczęła się moja historia, o której opowiem. Przez dwa miesiące zbierałam informacje o okolicy do której się wybierałam. Czytałam o miejscach, które chciałabym zwiedzić i zobaczyć. O tym co interesowałoby mnie w danym mieście,które postawiłam sobie za cel do poznania. Doszło do dnia wyjazdu. Sobota rano, spakowana i szczęśliwa wsiadłam do autokaru, którym miałam dotrzeć do Niemiec miejscowości Dortmund. Podróż przebiegłaby całkiem dobrze gdyby nie 5cio godzinny korek,który był spowodowany wypadkiem na autostradzie. Zderzyły się dwa samochody osobowe. Przerażona tak samo jak reszta pasażerów czekałam, aż przekroczymy granicę. Na miejscu czekała już na mnie rodzina, u której spędziłam wspaniałe 8 miesięcy ! Rodzina okazała się być bardzo sympatycznymi osobnikami, przywitali mnie jak córkę. Droga do miejsca gdzie mieszkali minęła mi bardzo szybko ponieważ otwartość rodziny przerosła moje oczekiwania. Dom był wspaniały, panowała w nim niezwykle rodzinna atmosfera. Dzieciaki,którymi miałam się opiekować zasypywały mnie pytaniami. Dwie dziewczynki , młodsza Nicole i starsza Eva.

Rodzina zaprowadziła mnie do mojego pokoju. Olśniła mnie oczywiście niemiecka dokładność w wykonaniu każdego elementu znajdującego się w owym pokoju. Miałam wygodne łóżko, biurko, malutkie meble i przepiękną staromodną toaletkę.

Pierwszy dzień, zaczęło się od wspólnego śniadania. Później bieganina po domu, szykowanie się i odwiezienie Evy do szkoły, a Nicole do przedszkola . Po powrocie zajęłam się zwykłymi obowiązkami w domu tj. zmywanie po śniadaniu, odkurzanie,mycie podłóg. W czasie gdy rodzice byli w pracy dziewczynki w szkole miałam czas by pójść i zapisać się do szkoły w której szlifowałam w dalszym stopniu swój niemiecki. Okazało się, że zajęcia będą się odbywać 3 razy w tygodniu po 2 godziny. Na pierwszych zajęciach poznałam miłych chłopaków o imieniu Sasha pochodzącego z Rosji, Memet z Turcji i dziewczynę Svetlanę również z Rosji. Od razu złapaliśmy dobry kontakt. Zawsze w drodze powrotnej odbierałam Nicole i Eve z ich zajęć. Dziewczynki na początku wydawały się małymi aniołkami. Dopóki Eva nie zaczęła przechodzić okresu zbuntowanej nastolatki. Nie ukrywam, że czasem było ciężko. Nie potrafiłyśmy się dogadać, jednak często udawało nam się jakoś dogadać. W domu razem z 'mama' rodziny pomagałyśmy przygotowywać obiad. Jeżeli jednak w danym dniu nie miałam zajęć w mojej szkole to ja gotowałam obiady,przygotowywałam desery. Do moich zadań głównie należało po prostu opiekowanie się dziećmi. Siadałyśmy przy książkach odrabiając prace domowe które miały zadane. Następnie moje obowiązki polegały na bawieniu się i spędzania czasu z nimi. Razem pomagałyśmy dbać o dom, podwórko i psa do którego bardzo się przywiązałam. Przygotowywałyśmy sobie informacje o danym miejscu czy zabytku i udawalyśmy w wolnych chwilach na wycieczki rowerowe. Podczas weekendu razem wybieraliśmy się na wycieczki po okolicy lub za miasto. Spędzaliśmy czas bardzo przyjemnie. Co któryś weekend jechaliśmy z 'rodzicami' do innego miasta, żebym mogła zobaczyć uroki Westfalii. Oczywiście mimo tego,że nie jestem zapaloną fanką piłki nożnej, chciałam zobaczyć stadion w Dortmundzie o którym tyle słyszałam. Atmosfera panująca na meczu, porządek, odpowiednie zachowanie kibiców było dla mnie czymś niezwykłym. Przeciwnicy z dwóch drużyn szanowali siebie nawzajem co było dla mnie dużym zaskoczeniem. Ojciec rodziny Georg jest wiernym fanem Borussi Dortmund co umożliwiło całej rodzinie poznanie największych gwiazd z drużyny , między innymi Robert Lewandowski, Jakub Błaszczykowski czy Mario Gotze. Autografów pewnie pozazdroszczą mi znajomi w Polsce. Odwiedzając znajomych rodziny zahaczyliśmy o koncert znanej w Niemczech kapeli Oxymoron. Podczas ferii kartoflanych, które dziewczynki mają w październiku, rodzice wzięli sobie urlop i zabrali mnie razem z nimi do rodziny w Monachium. Tam jak każdy wie, co roku w październiku odbywa się tzw. Oktoberfest. Jest to jeden z największych festynów ludowych. Świętowanie głównie polegało na spożywaniu przez ludzi dużej ilości piwa,z czego ja jednak zrezygnowałam ze względu na opiwkowanie się dziewczynkami. W Monachium zwiedziłam przepiękne kościoły,nie obyło by się oczywiście bez bawarskiego stadionu Alianz Areny, spacery po słynnym Marienpaltz, zakupowe szaleństwo w galeriach, spędzanie popołudnia na placach zabaw z dziećmi. Po powrocie do domu rodziny u której mieszkałam wybrałyśmy się z dziewczynkami w pewny weekend do największego w Niemczech parku rozrywki o nazwie Phantasialand w miejscowości Brühl. Tam odbyło się małe przyjęcie urodzinowe Evy. Miałam za zadanie dopilnować by dziewczynki i ich dwie najlepsze przyjaciółki przyjemnie i bezpiecznie spędziły dzień. Natomiast móje wolne weekendy, które miałam raz w miesiącu spędzałam z moimi nowymi znajomymi, o których już wcześniej wspomniałam. Wybieraliśmy się do klubów, by oddać się całonocnemu szaleństwu. Miesięcznie otrzymywałam do 260 euro w zamian za oddanie się w pełni w rodzinne życie państwa Möller - tak właśnie się nazywała rodzina do której trafiłam. Kolejny wolny weekend spędziłam w Koloni z Svetlaną u jej koleżanki. Do południa zwiedzałyśmy miasto i oddałyśmy się w szał zakupów aby wieczorem wyglądać bosko odwiedzając każdy klub,znajdujący się na drogach,którymi przechodziłyśmy. Następnego dnia zmęczone całonocnym imprezowaniem w drodze na dworzec spotkałyśmy Daniele Katzenberger, nagrywającą ujęcie do swojego programu. Oczywiście zafascynowane z Svetlaną podbiegłyśmy po autograf i pamiątkowe zdjęcie. Kolejne tygodnie mijały spokojnie w cieple rodzinnego domu Möllerów. Eva przyzwyczajając się do mnie widziała we mnie swoją najlepszą przyjaciółkę. Zwracała się z każdym problemem i razem zawsze znalazłyśmy odpowiednie rozwiązanie. Czas spędzony z dziewczynkami wspominam bardzo dobrze. Na pewno będzie mi brakowało słodkich min i zachowań małej Nicole. Razem z tatą 'Georgiem' wyprawiliśmy huczne 45. urodziny mamy 'Kathrin'. Urodziny niespodzianka tak ją wzruszyły,że zapamięta je na pewno na długo. Ogromny tort, najbliższa rodzina i cudowna atmosfera to idealne urodziny jakie można sobie wymarzyć. Tak więc praca opiekunki jaką wykonałam uważam za kawał dobrej roboty, która sprawiała przyjemność nie tylko mi ale także całej rodzinie.

Spędzony czas w Dortmundzie wspominam bardzo miło, projekt Au Pair umożliwił mi uwierzenie, że marzenia się spełniają. Pełniłam obowiązki starszej siostry a dzięki temu poznałam kulturę i zwyczaje typowej niemieckiej rodziny, zyskując przy tym nowych znajomych z którymi połączyła mnie silna więź. Nie żałuję ani chwili spędzonej z dziewczynkami, dzięki którym nauczyłam się ogromnej odpowiedzialności za drugiego człowieka i dojrzałości psychicznej. Eva i Nicole pomogły mi wrócić do beztroskiego świata dziecka i cieszyć się z każdej radości dnia.

W tej chwili planuję przeprowadzkę do Kolonii, która najbardziej urzekła mnie swoim pięknem i historią. Mam zamiar wynająć mieszkanie razem z Svetlaną, która obecnie jest moją najlepszą przyjaciółką. Myślę, że kontakt z rodziną która pokazała mi życie w Niemczech się zbyt szybko nie urwie. Jeszcze raz polecam, warto wziąć udział w projekcie Au Pair , bo może odmienić Twoje życie tak samo jak odmienił moje. Pomoże Ci spojrzeć na świat zupełnie z innej perspektywy!

 

 KRYSTYNA, wrzesień 2012