Moja przygoda z biurem AuPair.pl zaczęła się w okresie wakacyjnym w 2014roku. Wracając z pracy otrzymałam telefon od Pani Agnieszki, która przeczytała wysłanego przeze mnie maila dotyczącego wyjazdu jako Au-pair do Anglii. Zaskoczona jak i również szczęśliwa, że zaczęło się pomyślnie układać wraz z pomocą p. Agnieszki udało mi się zgromadzić potrzebne dokumenty, wypełnić i odesłać. Od początku swoją uwagę kierowałam tylko i wyłącznie na Anglię, ponieważ moim skromnym planem w przyszłości jest zostanie tłumaczem przysięgłym języka angielskiego, to też wyjazd do UK wydawał mi się najodpowiedniejszy.

W między czasie sprawy potoczyły się nie w tym kierunku co zakładałam na początku i zdesperowana zmieniłam kraj docelowy na Szwecje. Jednak los chciał inaczej i otrzymałam wiadomość z biura, że rodzinka Deheer-Graham mieszkająca w Anglii jest mną zainteresowana. Tylko jedno uczucie przychodzi mi do głowy, gdy myślę o momencie czekania na rozmowę przez Skype – SZCZĘŚCIE. Przed tą rozmową, miałam dwie inne, jednak różniły się bardzo od tej ostatniej! Była to nietypowa rozmowa, nie na zasadzie pytanie- odpowiedź. To było tak, jakbym z hostmum znała się przynajmniej kilka dobrych lat. Dużo się śmiałyśmy, opowiadałyśmy o rodzinie, pytania wplatały się w zdania. Poczułam wtedy, że to jest właśnie to. Perfect match ! I na chwilę obecną podtrzymuję swoje zdanie. Jestem jak najbardziej zadowolona z wyboru rodziny. Dwójka chłopców, ośmioletni Vinny i siedmioletni Jacob nie raz pokazują, że chcieliby mną rządzić, jednak wspólnymi siłami zawsze osiągamy kompromis. Jestem niezmiernie wdzięczna mojej hostfamily za pomoc, którą otrzymałam podczas szukania kursu językowego i jego opłaty.
Moja przygoda w Anglii nadal trwa i kończy się jesienią. Ale jednego jestem pewna, że będę zadowolona z mojego wyboru, którego dokonałam zaraz po maturze. Jako młoda, niedoświadczona życiem osoba zdecydowałam się na pobyt 9-miesięczny w obcym kraju, z obcymi ludźmi. Jednak na ten moment traktuję ich jak własną rodzinę. Tęsknota czy uczucie samotności to nic w porównaniu z uczuciami, które towarzyszą mi podczas zwiedzania Londynu. Praca Au-Pair to nie tylko siedzenie w domu z dziećmi, obowiązki domowe i szkoła. To świetny pomysł na poznanie nowych miejsc, kultury i ludzi. Mój język z początku nie był wyśmienity, jednak z każdym miesiącem ( a jestem tu już 3 miesiące) odczuwam znaczny Progress, który jest zauważalny także przez hostfamily. Taki wyjazd to egzamin w wytrwałości i odwagi. Ja ten egzamin zdam na 100%!
Jeśli któraś z Was zastanawia się nad wyjazdem, nie marnujcie czasu, spełniajcie swoje marzenia! Na pewno nie będziecie żałować, a będziecie bogatsze w doświadczenie, umiejętności i wspomnienia!